Koniec patryjotyzmu?

Gwiazdy światowego futbolu grają wiele spotkań w roku są więc przemęczone. Często to właśnie reprezentacja jest sposobem na zmniejszenie liczby występów. Trenerzy reprezentacji muszą więc rzadziej korzystać z ich usług, aby w ogóle nie zrezygnowali z występów w narodowej drużynie. Przykładów można podać kilka. Ostatnio głośno mówiono o konflikcie między Ronaldinho a nowym trenerem Brazylijczyków - Dungą. Selekcjoner powiedział na łamach prasy, że jeśli Ronni nie chce występować w drużynie „Canarinios” to ma mu powiedzieć o tym w twarz. W drużynie Szwecji z występów zrezygnował Zlatan Imbrahimovic, najlepszy obecnie zawodnik „trzech koron”, który jako powód rezygnacji podał nadmierne obciążenie mięśni i stawów. Prawdziwej wersji należy doszukiwać się w konflikcie do jakiego doszło po tym jak trener ukarał zawodnika Interu po jednej z nocnych imprez. Takich piłkarzy wielkiego formatu, którzy zrezygnowali z gry w reprezentacji a odgrywają kluczową rolę w swoich narodowych drużynach jest wielu. Czołowi zawodnicy „pomarańczowych” Ruud van Nistelrooy i Marc van Bommel nie dogadują się z selekcjonerem Holandii Maco van Bastenem i za jego kadencji raczej grać nie będą. Drużyną narodową pogardził nawet Francesco Totti, który był dla reprezentacji Włoch zawodnikiem instytucją. Są przepisy FIFA, które pozwalają zmusić zawodników do występów w reprezentacji. Jednak najlepszym pochlebcą występów w reprezentacji może być klub zawodnika i jego trener. Przekonał się o tym Claude Makalele, który po ogłoszeniu latem zakończenia reprezentacyjnej kariery musiał zmienić swoją decyzje gdyż groził mu zakaz występów w klubie, a charyzmatyczny trener Chelsea Londyn - Jose Mourinho nazwał go „niewolnikiem”.

Każda reprezentacja musi kiedyś pożegnać się ze swoimi najlepszymi piłkarzami. Niestety w ostatnim czasie staje się to zbyt szybko. W erze mediów i wielkich pieniędzy łatwo zapomnieć co to patryjotyzm. Gra dla reprezentacji to przecież wielki zaszczyt, o którym marzy każdy piłkarz. Jednak gdy gra się w sezonie wiele meczy a w klubach płacą więcej niż w reprezentacji, dość szybko ten aspekt przestaje mieć znacznie. Jest to szansa dla innych młodych piłkarzy, którzy poprzez występy w drużynach narodowych mogą się wypromować. Nie zmienia to jednak faktu, że gra w koszulce swego kraju traci coraz więcej ze swojego prestiżu. W polskiej reprezentacji ta plaga się tak nie rozprzestrzeniła i mamy do czynienia co najwyżej z rezygnacją z gry w jakimś meczu towarzyskim, bądź ze słabszym rywalem. Niestety jest to spowodowane głównie tym, że nie mamy wielkich gwiazd, które stanowiłyby o sile swoich zespołów, dlatego bez problemu mogą grać w reprezentacji. Zdarza się, że zawodnik częściej gra w reprezentacji w podstawowym składzie niż w swoim klubie. Miejmy nadzieję, że kiedyś to się zmieni. Będziemy mieć wielkie gwiazdy, a gra z „orzełkiem na piersi” dalej będzie wielkim wyróżnieniem i tak jak teraz żaden zawodnik z niej nie zrezygnuje.
Wróć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.